Oświadczenie organizatora Maratonu Jurajskiego

W dniu 8 grudnia 2018 roku podczas Maratonu Jurajskiego zawodnik Karol Grabda został ukarany doliczeniem 35 minut do czasu pokonanej trasy w wyniku jej skrócenia o 3,1 km na odcinku, w którym znajdował się najwyższy punkt trasy.

Sytuacja miała miejsce na oczach dyrektora imprezy, który będąc na punkcie odżywczym w miejscowości Hucisko, zauważył że z dwóch zawodników którzy przebiegli obok punktu odżywczego (Karol Grabda i 2-3 metry za nim Miłosz Bik) jeden z nich (Karol Grabda) zamiast skręcić w lewo na oznakowanym taśmami i strzałką kierunkową skrzyżowaniu, pobiegł prosto. Dyrektor imprezy kilkukrotnie krzyczał do zawodnika „wróć!”, ale ten pozostał głuchy na jego wołania. Organizator dysponował w tym miejscu samochodem, jednak nie jest jego obowiązkiem jeżdżenie za zawodnikiem, podczas gdy obsługuje się punkt odżywczy.

Zawodnik Karol Grabda, pokonał 460 metrów do głównego skrzyżowania, po czym nie zastanawiając się czemu nie ma na nim żadnych oznaczeń (mimo, iż na wcześniejszym odcinku trasy „faworki” z taśmy z logo organizatora znajdowały się średnio co 50 metrów, a strzałki kierunkowe były na każdym skrzyżowaniu, ponadto organizator przed startem poinformował, że brak oznaczenia trasy przez więcej niż 50 m oznacza jej zmylenie), pobiegł dalej. Jak sam przyznał, na mecie dobiegł do skrzyżowania, gdzie zauważył tabliczkę z kilometrami i stwierdził, że nie będzie się wracał tylko pobiegnie dalej.

Trasa do pokonania:
https://tracedetrail.com/en/trace/trace/74539

4,5 km – 203+ / 217-

Trasa pokonana:
https://tracedetrail.com/en/trace/trace/74540

1,4 km – 45+ / 62-

Trasa do pokonania przez Góry Gorzkowskie zawierała fragment drogi zryty przez dziki oraz zbieg po polu ledwo widoczną ścieżką.
Trasa pokonana to szeroka na 4-5 metrów droga prowadząca praktycznie w dół.

Róznicę tras do pokonania widać na załączonych grafikach.

Zawodnik Karol Grabda w swoich wypowiedziach internetowych sugeruje że po 10 km trasy „puszczono mnie w innym kierunku gdzie mimo odnalezienia trasy brakowało 1700 metrów”
Otóż w miejscu skrętu w lewo nie znajdowała się żadna osoba „kierująca” na trasę a jedynie tabliczka ze strzałką w lewo oraz „faworki” z taśmy z logiem Miasto Sportu.

Kolejna insynuacja że „zwyciezcom musiał być gospodarz”(pisownia oryginalna) jest pomówieniem. Osobą która biegła na równi z zawodnikiem Karolem Grabdą jest Miłosz Bik, który nie jest w żaden sposób związany z organizatorem.

Ze sportowym pozdrowieniem
Łukasz Maletz
Dyrektor zawodów.